24 marca 2010 /
Wpisany w Na duży głód
Wczoraj wieczorem wyjęłam z zamrażalnika kurczaka (wówczas bez konkretnych planów), później Mężczyzna mój kochany naopowiadał mi jakie to on pyszne mięsko jadł, przyrządzone przez siebie, z dodatkiem papryki i w ogóle ach! i och! No i narobił mi takiej ochoty, że poleciałam dziś po zajęciach po paprykę i dołączyłam ją do kurczaka. Efekt: mój obiad, zadowolony brzuszek, zaspokojona ochota i niezłe zdjęcia :D
Czytaj dalej...