


Krótko i na temat.Czytaj dalej...

Łatwe do wykonania: parówki przekroić w poprzek, żeby miały długość ok 5-6 cm, końcówki nakroić na krzyż, na głębokość ok 1,5 cm. Smażyć na patelni... aż się rozczapierzą.
Jak widać na zdjęciu poniżej - można je jeść w towarzystwie sałatki Teściowej, frytek (niezdrowo, ale czasem można) i kilku oliwek, bo się błąkają po lodówce :PCzytaj dalej...

Pojawia się u mnie regularnie na sylwestra. Nie mam wtedy miejsca w lodówce, więc zazwyczaj ląduje na balkonie (najlepsza zimowa lodówka) :P To co, że potem ląduje na stole „troszkę” zamarznięta…
Przepis – widać po nazwie – od kogo :)Czytaj dalej...

A mój kuzyn Jurek, który obawiał się w minioną sobotę jedzenia, które przygotowałam (gdyż kilka lat wcześniej jadł szaszłyki z grejpfrutem, które były dla niego za gorzkie) wziął podwójną dokładkę :DCzytaj dalej...

Pyszna pyszna!!! Cóż się więcej rozpisywać...
Aha! Idealny obiad i nagroda po dniu pełnym projektów... z mostów metalowych, betonowych i innych teorii konstrukcji mostowych :)Czytaj dalej...

A Madzia przypomina: ciasto drożdżowe nie lubi przeciągów, ma mu być nie wietrznie i cieplutko!Czytaj dalej...

Przepis dla tych, którzy nie są wrogami fety i oliwek (i czosnku) i z serii „z aparatem wśród garnków i patelni” :PCzytaj dalej...

Zamiast brzoskwiń może być konfitura, inne owoce, a w lecie… maliny… ach, rozmarzyłam się…
A mój kochany Skarb to by jeszcze bitą śmietanę dodał i oczywiście „bez cukru pudru, bo nie lubię!”Czytaj dalej...
